Fragment klatki schodowej o opływowych kształtach - modernizm
Beata Bochińśka
2026

Gdynia. Przepis na nowoczesność z ludzką twarzą

Wróć do listy aktualności
Beata Bochińśka
2026

Gdynia. Przepis na nowoczesność z ludzką twarzą

Jak zaprojektować miasto, które się nie starzeje? Takie, które nie traci energii ani sensu. Gdynia od stu lat testuje prostą tezę: nowoczesność nie wynika z wieku miasta, lecz z decyzji podejmowanych przez wspólnotę. To nie tylko architektura — nawet jeśli jej modernizm wciąż działa — lecz konsekwentnie realizowana idea miasta myślącego o przyszłości.

Budynek Sądu, Gdynia 1938, fotografia NAC

Nowoczesność jako decyzja, nie styl

Marynarz, Dar Pomorza, około 1936, fotografia: NAC

Mój wybór był zdecydowany: Gdynia . Jeśli drugą połowę życia chce się przeżyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami, miejsce nie może być przypadkowe. Musi pasować nie tylko do stylu życia, ale też myślenia i działania. Szukałam miasta nowoczesnego – najlepiej takiego, które od początku było projektowane jako nowoczesne.

Bez sztukaterii i stiuków. Bez neohistorycznych fasad, które próbują udowodnić ciągłość tam, gdzie ważniejsza jest zdolność do zmiany. Z przestrzenią, która oddycha. Bez klaustrofobii i nostalgii, bez tej całej historycznej otoczki, która częściej kotwiczy, niż pozwala się rozwijać. Miasta bez starówki, za to z morzem w śródmieściu. Z naturą i perspektywą po horyzont.

Gdynia to miała. A pandemia – zatrzymując nas w miejscu – zmusiła do przemyślenia nie tylko dotychczasowego życia, lecz także do zaplanowania przyszłego. Gdynia oferowała wszystko, czego wtedy szukałam. I jeszcze jedno, ważne dla mojego męża Jarka i moich dzieci: marinę, z której można wypływać w świat, by wracać z nowymi pomysłami.”

Beata Bochińska

Miasto, które zostało zaprojektowane

Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Kawiarnia Bałtyk, 1936, NAC

Gdynia nie powstawała organicznie i nie obrastała jak kamień mchem. Została zaprojektowana. W całości. Jej punktem wyjścia był port – odpowiedź na realną potrzebę chwili, a jednocześnie projekt nowoczesny w swojej istocie: wielki, odważny, otwierający Polskę na inne kultury i inny świat. Taki, który dawał nadzieję i możliwości.

Był to projekt państwowy, z finansowaniem, specjalną ustawą i zgodą na szybkie decyzje. Ale równocześnie był to projekt społeczny. Wspólnotowy eksperyment dla odważnych.

Port jako początek nowoczesności

Dar Pomorza, 1936, Fotografia: NAC

Do Gdyni przyjechali ludzie przedsiębiorczy i zaangażowani. Tacy, którzy poczuli szansę: na zarobek, na lepsze życie, na realizację pomysłów wyprzedzających swój czas. Łączył ich wspólny cel – zbudować coś od podstaw, coś, co realnie poprawi jakość życia. Ich życia.

Ta nadzieja była spoiwem. Nie ideologia, nie przynależność, nie pochodzenie, lecz gotowość do działania. Obok siebie, często razem, bez zwalczania się – w imię przyszłości. Dzisiaj brzmi to aż nierealnie, patetycznie, ale wtedy te freaki, kolorowe ptaki, ryzykanci tak właśnie myśleli i działali.

Wspólnota zamiast mitu

Orłowo, 1938, Fotografia: Wikimedia

Specjaliści zaproszeni do tworzenia miasta i portu pochodzili z różnych szkół i tradycji, wychowani w różnych zaborach i kulturach. Ta różnorodność stała się fundamentem otwartości. Nie trafili tu „najlepsi” w sensie legendy. Trafili zdeterminowani. Tacy, którzy potrafili pracować zespołowo, myśleć w skali i brać odpowiedzialność za konsekwencje przyspieszenia. Nie pięknoduchy, idealiści, raczej sprawczy aktywiści, którzy w dodatku byli solidnymi specjalistami- cierpliwymi i wytrwałymi. Wiedzieli, że takie zmiany mają swoją cenę, zaryzykowali. O takich mieszkańcach marzą wszyscy samorządowcy. Wtedy też tak było, zabiegano o odważnych i pracowitych.

W kilka lat powstał port i miasto – tempo, które samo w sobie było deklaracją nowoczesności.

Modernizm bez kompleksów

Budynki Poczty Telegrafu i Telefonu, Gdynia 1936, Fotografia: NAC

Jeśli u podstaw leżała decyzja o byciu nowoczesnym, modernizm stał się jej naturalnym językiem. Prosty, funkcjonalny, pozbawiony kompleksów. Architektura modernistyczna nie była opakowaniem – była komunikatem.

Uwaga, to miasto jest nowoczesne.

W czasie, gdy inne miasta budowały neohistoryczne dekoracje mające potwierdzić świeżo odzyskaną państwowość, Gdynia poszła dalej. Zaryzykowała bycie inną. Bez udawania historii, bez nostalgii, bez pretensjonalności. Prosto, wygodnie, z odwagą.

Osiedle ZUS – projekt nowoczesnego życia

Modernistyczne Śródmieście czekające aktualnie na wpisanie na listę UNESCO i kolejne dzielnice zaczęły tworzyć siatkę, dziś powiedzielibyśmy grid dla nowoczesnych rozwiązań i nowego sposobu życia.

Jednym z nich jest osiedle ZUS-u, który był świadomym inwestorem współtworzącym te nowatorskie zmiany zachowań mieszkańców. To właśnie założenie architektoniczne tego osiedla jest jednym z najbardziej czytelnych przykładów tego myślenia. Zaprojektowano je nie jako zbiór mieszkań, lecz jako model nowoczesnego życia. Mieszkanie było tu częścią większego systemu: z usługami, przestrzeniami wspólnymi, zapleczem technicznym, miejscami pracy, rekreacji i kultury. Kino, parking dwupoziomowy, miejsce na nowczesne usługi, a wszystko w latach 30. XX wieku!

Miasto miało nie tylko wyglądać nowocześnie – miało nowocześnie działać.

„Układ osiedla podporządkowano relacjom między ludźmi. Podwórza, wewnętrzne przejścia, dostęp do światła, zieleni i powietrza były równie ważne jak metraż. Nowoczesność nie oznaczała luksusu rozumianego jako ornament czy prestiż. Była luksusem wygody, funkcjonalności i dostępności. Projektem egalitarnym, bez kompleksów i bez potrzeby udowadniania czegokolwiek poza wygodniejszą przyszłością.”

Beata Bochińska

Mój przepis na nowoczesność

Orłowo, okolice molo, 1936, foto: Wikimedia

Nowoczesna 100 – latka intryguje, a zatem porwę się na niemożliwe i spróbuję zapisać historię Gdyni w formie przepisu. Przepisu na miasto nowoczesne, bez kompleksów i konieczności wstawania z kolan. Jak znalazł na dzisiejsze czasy, szukające nowego modelu miejskości z ludzką twarzą.

Przepis dla chętnych, korzystajcie:

Weź realną potrzebę – najlepiej taką, która wykracza poza doraźny interes. Znajdź dla niej polityczną i społeczną zgodę. Zaproś ludzi gotowych wziąć odpowiedzialność – niekoniecznie najlepszych, lecz zdeterminowanych i ciekawych świata. Zatrudnij projektantów myślących całościowo. Daj im skalę i zaufanie.

Opowiadaj o projekcie, buduj akceptację, podgrzewaj entuzjazm. Na końcu opakuj całość w formę, która od pierwszego spojrzenia zdradza smak nowoczesności – bez kompleksów i bez udawania.

I pamiętaj: to nie jest danie, które przygotowuje się raz.

Aktualizacja zamiast konserwacji

Zwiedzanie Daru Pomorza, Gdynia 1937, Fotografia: NAC

Nowoczesność działa jak zakwas. Trwa tylko wtedy, gdy jest regularnie odświeżana – nowymi pomysłami, nowymi ludźmi, nową energią. Bez tego kwaśnieje albo zamienia się w muzeum samej siebie.

Dlatego nowoczesne miasto potrzebuje otwartej wspólnoty: ludzi, którzy chcą działać, brać odpowiedzialność i aktualizować projekt zamiast go konserwować.

Gesty znaczą

Fotografia: Bart Lumber, Wikimedia 2016

A zatem jak nam się mieszka w Gdyni po czterech latach? W tym roku udało nam się kupić mieszkanie w jednym z modernistycznych budynków. Czekaliśmy na to długo – tak jak wcześniej czekaliśmy na moment wyboru Gdyni. Jesteśmy uważni, decyzje podejmujemy na lata.Teraz zaczynamy remont.

Dla nas to sprawa bardzo osobista, ale w szerszej skali to jedynie drobny gest: aktualizacja fragmentu projektu sprzed niemal stu lat. Nie jesteśmy w tym sami. Wiele osób decyduje się dziś na zakup takich mieszkań i próbuje je odnawiać, odtwarzać nowoczesne idee z początku XX wieku – mimo że kupno nowego lokalu byłoby zapewne tańsze i pewnie jest wygodniejsze.

Adaptowanie dawnych rozwiązań do współczesnego życia bywa bardziej złożone, ale też bardziej znaczące. Każdy dobry projekt jest ponadczasowy – wystarczy go dostrzec i odświeżyć. Wiem, wiem w kontekście setek nowych mieszkań powstających wokół, to wciąż rewolucyjny pomysł, by odnawiać to, co ma wartość i historię. Niezmiennie uważam, że nasze miasta, ich architektura i dizjan na to zasługują.

W tym jestem konsekwentna. Tu nic się nie zmienia.

Stulatka na zakręcie

Fotografia: Bart Lumber, Wikimedia 2016

Historia Gdyni bywa dziś traktowana jak dowód nowoczesności miasta poczatku poprzedniego wieku. Tymczasem to tylko jej punkt wyjścia. Projekt, który nie jest aktualizowany, nie staje się klasykiem – staje się ciężarem. Pytanie nie brzmi więc, czy Gdynia była nowoczesna, lecz czy dzisiejsi mieszkańcy potrafią podejmować decyzje równie odważne jak sto lat temu. Tego Gdyni życzę!

Beata Bochińska
Historyczka sztuki, prezeska Fundacji Bochińskich, specjalistka zarządzania wzornictwem i prognozowania trendów stylistycznych, autorka książek, raportów, kuratorka festiwali i wystaw, jurorka konkursów projektowych. Była prezesa IWP i wykładowczyni SGH, UW. Prywatnie kolekcjonerka wzornictwa z obszaru Europy Środkowej i Wschodniej zza żelaznej kurtyny.

Fragment klatki schodowej o opływowych kształtach - modernizm